Marta at Loic czyli baśniowy ślub w bajkowym zamku

Madame at Messieur Lecoustre bajeczny ślub francusko polski w baśniowym zamku Łagów

Martę i jej narzeczonego Loica gościliśmy zupełnie niedawno na sesji narzeczeńskiej. A w ostatni weekend mogliśmy uwiecznić Ceremonię Sakramentu Małżeństwa i przyjęcie weselne Pary. Ich Najważniejszy Dzień przypadał na 25.07.2020. Ceremonia zaślubin miała miejsce w kościele pod wezwaniem św. Jadwigi Śląskiej i św. Jakuba Apostoła w Lusowie w otoczeniu Rodziny, najbliższych, przyjaciół i znajomych. Przyjęcie weselne natomiast odbywało się w jednym z piękniejszych miejsc w Polsce – w Zamku w Łagowie. Zamek Joannitów położony jest na wyspie, połączonej z lądem wąską drogą z kamiennym mostem.

Gdzie

Do Poznania dojechaliśmy już w piątek wieczorem, by jeszcze za dnia obejrzeć kościół i porozmawiać z proboszczem. Pięknie odrestaurowana neogotycka świątynia, rozświetlona złotymi promieniami wieczornego słońca wyglądała przepięknie. Zarówno na zewnątrz jak i w środku. Kościół był już przepięknie przystrojony na sobotnie wydarzenie. Wyobraziłam sobie Parę Młodą przed ołtarzem…

Panna Młoda

Sobota przywitała nas piękną pogodą i wysoką temperaturą. U młodych szykujących się do uroczystości byliśmy już o 9:00 rano. Ja u Panny Młodej, Andrzej u pana Młodego. Marta zdecydowała się na proste fale, które figlarnie wysuwały się spod prostego welonu do ziemi. Postanowiła również malować się sama. Wbrew obawom wyszło ślicznie, delikatnie, bardzo naturalnie i dokładnie tak, jak życzyła sobie Panna Młoda. Tym razem nie było zestawu druhen pomagających w ubieraniu się i całego „zamieszania” związanego z szykowaniem się Panny Młodej. Marta jest niezwykle zorganizowaną młodą kobietą, która lubi mieć wszystko pod kontrolą, tak było i w tym przypadku. Towarzyszyła nam babcia, a później ciocia. Siostra Krysia, która rano miała obronę pracy licencjackiej dojechała przed samym wyjazdem do kościoła, tylko po to, by skoczyć jeszcze po odbiór kwiatów.

Pan Młody

W tym samym czasie Andrzej towarzyszył Loicowi, który ze stoickim spokojem szykował się w domu obok. Jak w przypadku Panny Młodej nie miałam do zrobienia zdjęć żadnych dodatków typu biżuteria, buty, ponieważ Marta ich nie miała, tak Andrzej mógł sobie pozwolić na kompozycję z dodatków Pana Młodego oraz piękne zbliżenia obrączek.

Wyjechaliśmy do kościoła przed wszystkimi, by zrobić zdjęcia przybywającym gościom, oczekującemu na Martę Loicowi oraz Pannie Młodej wprowadzanej do Kościoła przez Tatę.

Ceremonia

To była niezwykła, bo dwujęzyczna ceremonia. Zarówno kazanie jak i błogosławieństwo odbyło się w języku polskim i języku francuskim. Partie francuskie czytała Mama Pana Młodego, co było tym bardziej niecodzienne i wzruszające. Poza Sakramentem Małżeństwa i liturgią, niezwykle podnoszący na duchu był moment przekazania znaku pokoju. Ksiądz proboszcz pięknie mówił do młodych o rodzinie, o zawierzeniu Chrystusowi w każdym trudnym momencie życia, o wzajemnym wspieraniu się. Wspomniał również o pięknej książce „Troje do pary” arcybiskupa Fultona J. Sheena na temat miłości małżeńskiej, macierzyństwa, ojcostwa, miłości w rodzinie i Słowa Bożego w codziennym życiu rodziny. Pannę Młodą do ołtarza poprowadził Ojciec, który oddał ją pod opiekę przyszłego Męża. Po całej ceremonii świeżo poślubieni małżonkowie opuścili świątynię przed gośćmi.

     

Po zaślubinach rodzina i przyjaciele udali się na przyjęcie, które odbywało się w oddalonym o 120 km Łagowie.

Wesele

Sala w Zamku i dekoracje

Rozpoczęcie przyjęcia zaplanowane zostało na godzinę 16:00. My przyjechaliśmy godzinę wcześniej by móc w spokoju sfotografować magiczny dziedziniec Zamku w Łagowie, pełniący rolę Sali Weselnej. Ściany obrośnięte bluszczem sprawiały wrażenie, że znajdujemy się na łonie natury gdzieś na polanie. Eleganckie złoto białe stoły z zielonymi elementami oraz wspaniale dobrane kwiaty i dekoracje dopełniały całości.

Życzenia

Powoli zaczęli schodzić się zaproszeni goście – Rodzina i Przyjaciele. Każdy miał dokładnie zaplanowane miejsce przy jednym z ośmioosobowych stołów, włącznie z ekipą pracującą – czyli nami i DJ-em, Piotrem. Każdy mógł łatwo odnaleźć swoje miejsce na pięknie przygotowanej przez Martę tablicy Planu Gości.

Po „roboczym” przywitaniu, świeżo poślubieni państwo Lecoustre zaprosili wszystkich na lampkę szampana do parku poniżej zamku.

Tam odbyły się oficjalne podziękowania, gratulacje, życzenia, a Państwo Młodzi słuchali powinszowań wśród tęczowych blasków, odbijanych przez tysiące baniek mydlanych wydmuchiwanych przez gości.

Przyjęcie

Po oficjalnych życzeniach weselnicy wrócili do Głównej Sali, by wznieść jeszcze kilka toastów za Parę Młodą. Następnie wszyscy mogli zasiąść do przepysznego posiłku, podawanego przez elegancką i dyskretną obsługę. Szczerze, nie spotkałam się z tak wspaniałą obsługą kelnerską na żadnym z wesel. Mistrzostwo kultury, savoir vivre i elegancji obsługi. W czarnych uniformach, rękawiczkach, sprawdzali każdy talerz przed położeniem (od razu skojarzył mi się Gordon Ramsey i jego rygorystyczne kontrolowanie wydawanych potraw). Pięknie podane i przepyszne jedzenie zaspokoiło najbardziej wyrafinowane gusta i kubki smakowe.

Podczas gdy goście rozwiązywali dylemat – zrazy wołowe czy devolay, ziemniaczki, puree, kluseczki czy frytki, my już podziwialiśmy kompozycję słodkiego stołu. Ach, co to był za stół. Feeria kolorów, smaków i tekstur! Od mini słoiczków z musem owocowym pod kołderką z puszystej śmietanki, przez tace z owocami, ciastem i truflami, po patery wypełnione ciasteczkami, babeczkami, kremami i musami w fikuśnych naczynkach.

Państwo Młodzi obdarzali każdy stolik swoją uwagą i obecnością. Z ogromną przyjemnością obserwowaliśmy to z boku. Radość i szczęście w oczach Panny Młodej, dumę rozpierającą Pana Młodego, życzliwość i szacunek gości.

Zdążyliśmy porwać Martę i Loica na pół godzinki na 30 metrową basztę, idealnie by złapać na szczycie wieży ostatnie promienie zachodzącego słońca. Rozświetliły niezwykłą panoramę okolicy w tle i oczywiście Państwa Młodych.

Pierwszy Taniec

Po posiłku nadszedł czas na Pierwszy Taniec. Marta z Loicem zatańczyli do walca „Laisse Moi” Mike’a Branta. Piękny i spokojny walc w ich wykonaniu był elegancki i subtelny. Muszę koniecznie poświęcić dwa, trzy słowa Piotrowi Tomczykowi, DJ-owi, który przez całą noc bawił gości. Naprawdę bawił. Poza świetnym tłem muzycznym podczas posiłku, Piotr grał cały czas. I organizował zabawy. Goście bawili się wyśmienicie. Muzyka była ponadczasowa, bawili się i starsi i młodsi.

Tort i Oczepiny

Po 22:00 wjechał trzypiętrowy śnieżnobiały tort, ozdobiony jedynie bukiecikiem kwiatów. Po wygaśnięciu fontann zimnych ogni Państwo Młodzi przystąpili do krojenia.

I nadszedł czas Oczepin. Marta rzuciła najpierw bukietem, który złapała jej młodsza siostra Krysia, a następnie poleciał w tłum welon, który zdobyła Dobrochna, przyjaciółka Panny Młodej. Loic rzucał muchą, utrzymał wszystkich w znacznie większym napięciu, jak kot czyhający na mysz. Jego muszkę zdobył jeden z drużbów, francuski przyjaciel Pana Młodego.

W ramach ceremonii oczepin „nowi Państwo Młodzi” zatańczyli taniec, a potem wszyscy goście zostali zaproszeni do wspólnej zabawy. Do „najprostszych” należały tradycyjna Belgijka i korowód. Schody zaczęły się przy szpalerze z mostem, a potem przy naśladowaniu prowadzących.

Pożegnaliśmy wszystkich przed 01:00, by wrócić ponownie o poranku na wspólne śniadanie i zaplanowaną sesję poślubną.

Sesja

Po raz kolejny (szkoda, że ostatni) Zamek w Łagowie zaskoczył nas wspaniałym śniadaniem, podanym w najbardziej eleganckiej i pysznej formie. Wybór pomiędzy ciepłymi daniami, a zimną płytą nie należał do najłatwiejszych. Tego wyboru nie ułatwiał zestaw deserów na oddzielnym stole.

Po śniadaniu i pożegnaniu gości Państwo Młodzi oddali się w nasze ręce i obiektywy. Patrząc z dołu na okna w komnatach, wymarzyłam sobie zdjęcie Panny Młodej. I z tym zdjęciem w głowie wracałam do domu 460 km…

Pierwszą część sesji zrealizowaliśmy w pięknych, secesyjnych komnatach Zamku, by później przejść do ogrodu, nad jezioro i na koniec zrealizować kilka ujęć na tle potężnych murów, baszt i kamiennych schodów.

To był jeden z najpiękniejszych ślubów, które realizowaliśmy, stąd i być może, trochę przydługa fotorelacja i opisy. Ale chciałabym zapamiętać te przepiękne dwa dni z Martą i Loicem. To była ogromna przyjemność i zaszczyt móc uwiecznić ich ślub i wesele w tak niezwykłych miejscach.

Marto, Loic życzymy Wam samych pięknych i radosnych dni. By zakręty w Waszym młodym życiu szybko się prostowały, a tęcza wychodziła po każdym deszczu. Życzymy Wam tej miłości i zrozumienia, które macie dziś w sobie dla siebie. By towarzyszyły Wam długie, długie lata, a te obrączki z 1937r przypominały o trwałości więzów małżeńskich.

Wszystkiego dobrego Sylwia i Andrzej