Marta i Loïc – zakochana polsko francuska para

Marta

Martę poznałam zupełnie przez przypadek. Przez Instagram. Zachwyciły mnie jej Cosplaye, które tworzy od ośmiu lat, a ocenia na międzynarodowych pokazach i konkursach od lat czterech. Miałam wizję międzynarodowej gwiazdy Cosplay, o której zdjęciach marzyłam. Zupełnie nie spodziewałam się, że moje marzenie się zrealizuje, tylko w trochę inny sposób.

W trakcie rozmowy o świecie Cosplay, Marta zapytała, czy robimy „inne” zdjęcia. Gdzie tak naprawdę Cosplay i świat fantasy, to dla nas „dodatek” do tych „innych” zdjęć.

Okazało się, że przez epidemię, Marta i jej narzeczony Loic byli zmuszeni przesunąć swój ślub po raz trzeci. Okazało się, że 25 Lipca mamy wolne i możemy się podjąć realizacji ich Dnia Ślubu.

Pomysł sesji zaręczynowej

Nie byłabym sobą, gdybym nie namawiała przyszłej Panny Młodej na sesję zaręczynową. Młodzi mają setki swoich zdjęć, ale każde z nich to Cosplay. Swoich własnych zdjęć, jako Ona i On nie mieli w ogóle. A ponieważ jestem zwolennikiem wcześniejszego poznania fotografów, gorąco namawiałam narzeczonych na sesję zaręczynową. Zdecydowali się przyjechać. I chociaż termin był fatalny (długi weekend Bożego Ciała), ze względu na tłumy oblegające Trójmiasto, udało się zrealizować setki wspaniałych kadrów. Młodzi wynajęli motocykl z motorAG w Baninie. W ramach wypożyczenia jednego, w gratisie dostali dodatkowy do zdjęć. W ten sposób mogły powstać te piękne, filmowe kadry. Od tych ujęć zaczęliśmy w sobotę.

Motocykle

Park

Po 1,5 godzinnej sesji z motocyklami pojechaliśmy do Parku Reagana, gdzie liczyliśmy na puste polany i ścieżki. Nic z tych rzeczy. Park, który zazwyczaj jest oazą spokoju, tym razem był pełen ludzi na rowerach i rodzin grillujących, pijących piwo. Niby nic wielkiego, ale nie ułatwiało nam to znalezienia ustronnego miejsca, zwiększającego komfort naszych Modeli.

 

Zmęczeni, po kolejnych dwóch godzinach zdjęć, wróciliśmy do domu coś zjeść, przebrać się i złapać chwilę oddechu.

Zachód słońca

O 20:00 czekał nas zachód słońca, bo po całym dniu zachmurzenia, po 20:00 niebo zaczęło się przecierać. Zachód nad Zatoką był w planie. Poniżej efekty.

Plaża i leśne zakątki

Niedziela zaczęła się dla nas dość wcześnie, bo już przed 8:00 wyszliśmy na zdjęcia. Najpierw gdańska Starówka i obowiązkowe ujęcia z Neptunem i Żurawiem w tle. Następnie pojechaliśmy na zazwyczaj puste Górki. Tu naszych Narzeczonych czekała niespodzianka. Oddaliśmy im do przeczytania ich własne formularze, które wypełniają narzeczeni przed sesją. Chwila była niezwykle wzruszająca. Były łzy i radość. Prawdziwe szczęście wymalowane na twarzach.

 

Udało się również znaleźć maki w zagajniku. W ten sposób w jednym miejscu powstały kadry leśne, nadmorskie i makowe.

Ponieważ wszystko poszło dość sprawnie, Loic i Marta wyjechali od nas około 13:00 by przed 18:00 dotrzeć do domu.

To kolejna Młoda Para, która nam zaufała i otworzyła przed nami. Dwójka wspaniałych, pracowitych i niezwykle sympatycznych a przy tym skromnych młodych ludzi, którzy postanowili pójść razem przez życie. Kolejna wspaniała historia do zapamiętania. Spotkamy się z nimi ponownie już w lipcu. Do zobaczenia.